Bakczysaraj: W pałacu chanów

Pałac Chanów Krymskich

„Jeszcze wielka, już pusta Girajów dziedzina” pisał nasz Adam Mickiewicz o porzuconym krymskim pałacu należącym do władców Krymu. Zdziwił by się gdyby zobaczył ten sam pałac wiek później. Już nie taki pusty, bo roi się w nim od turystów z całego świata, w tym mnóstwa Polaków, których łatwo rozpoznać po skarpetach w sandałach.

Ale dość narzekania na rodaków. Wróćmy do pałacu, gdyż będąc na Krymie nie można nie odwiedzić słynnego Pałącu Chanów Krymskich. A do Bakczysaraju dotarliśmy oczywiście z przygodami.

Najpierw Krzysiu Hołowczyc, a raczej jego głos w nawigacji, wyprowadził Corsę na off-road. Rozumiem, że Krzyś lubi takie przygody, ale moja Corsa zdecydowanie nie. Potem zatrzymały nas jakieś cztery patrole milicji, przy czym jeden na moje standardowe „Ja nie paniemaju” odpowiedział „A Ukraińska mowa rozumiesz?” No cóż…nie miałem wyjścia jak z nim porozmawiać. Później znowu się zgubiliśmy. Potem był Symferopol, w którym na drogach są 3 pasy i 5 samochodów, oraz światła, na które nikt nie zwraca uwagi. Szczytem szczytów był moment, w którym zostałem wyprzedzony przez 2 samochody z obu stron na raz… A na koniec ogromny upał, gdyż dojechaliśmy dopiero w południe…a planowaliśmy być rano.

Cufut Kale

Cufut Kale
Skamieniałe Miasto Cufut Kale

I tak zmęczeni przygodami, w ogromnym upale, trafiamy do Cufut Kale – skamieniałego miasta. Pochodząca z VI wieku twierdza była przez chwilę stolicą Chanatu Krymskiego, szybko jednak przeniesiono siedzibę władcy do znajdującego się w dolinie pałacu. Aktualnie można podziwiać nieźle zachowane świątynie oraz mauzoleum, a także wydrążone w skałach pomieszczenia. Choć przyznam, że spodziewałem się scen jak z Władcy Pierścieni słysząc „skamieniałe miasto”, no i trochę się rozczarowałem.

W drodze do Cufut Kale mijamy Monastyr Uspienski. Wbudowany w skałę klasztor wraz z mistyczną cerkwią robi ogromne wrażenie, nawet na niewrażliwych. Na mnie przynajmniej zrobił większe niż Cufut Kale oraz Pałac Chanów razem wzięte. Półmrok oświetlony tylko blaskiem świec działa na wyobraźnię nie mniej niż położenie monastyru. Niestety całą atmosferę psuje para polskich turystów, którzy próbują się dostać do środka w strojach kąpielowych.

Monastyr Uspieński

Monastyr Uspieński

Z Bakczysaraju udajemy się w stronę Jałty, jednak przy naszym szczęściu droga okazuje się zamknięta. Milicjant pokazuje mi jakiś dokument napisany cyrylicą i każe zawracać. Droga alternatywna zablokowana jest przez wojsko. Musimy więc wracać tak jak przyjechaliśmy – przez Symferopol. Jałtę odpuszczamy. Jedziemy przez Ałusztę, droga jest kręta i męcząca, a my potwornie zmęczeni.

Zazdrościmy drugiej ekipie, że zostali i pojechali polatać za motorówką i pooglądać delfiny. Atmosfera jest napięta. Rozluźnia ją dopiero wiadomość, że oni też mieli potwornego pecha i nie zrealizowali żadnych planów – prawie tak jak my. Nasza podróż jest wyjątkowo pechowa, ale nie tracimy humorów. Zabieramy się za Obalona. Zwłaszcza, że nasz krymski czas dobiega końca…

BakhchysaraiBakhchysarai

Wróć | Czytaj dalej



Zobacz także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.